Szczebrzeszyński młyn z historią szuka nowego właściciela

Autor: Lech Dziedzic

Sierpniowy upał zelżał co zachęciło nas, wraz z małżonką, do wycieczki po Roztoczu.

Młyn z 1909 r. w Szczebrzeszynie 2
Młyn z 1909 r. w Szczebrzeszynie. Foto Lech Dziedzic

Oczywiście, ta wycieczka nie mogła się obyć bez zwiedzania i fotografowania młynów.
W taki sposób trafiliśmy do królestwa Pana Marka Kołcona, czyli młyna w Szczebrzeszynie.

Marek Kołcon. Pan na Młynie w Szczebrzeszynie
Marek Kołcon. Pan na młynie w Szczebrzeszynie. foto. Lech Dziedzic

Pierwsza wzmianka źródłowa informująca o szczebrzeszyńskim młynie pochodzi z 1564 r. W 1572r.  przy młynie działał też folusz. Rejestr poborowy z 1659 r. wymienia dwa młyny w Szczebrzeszynie, jeden o dwóch  kołach walnych (podsiębiernych) i drugi o jednym kole korzecznym ( nasiębiernym). W XVIII wieku Zamojscy wybudowali nowy młyn murowany. Z 1835 r. pochodzi informacja, że młyn ten posiadał pięć kół wodnych korzecznych.

Młyn w Szczebrzeszynie z 1809r.od strony rzeki.
Młyn w Szczebrzeszynie z 1809r.od strony rzeki. Foto. Lech Dziedzic

Podczas jednej z kwerend archiwalnych natrafiłem na ciekawą, XIX wieczną historię obrazującą walkę Ordynacji Zamojskiej z konkurencją. Otóż w 1866 r. dwaj mieszkańcy Szczebrzeszyna Wojciech Traczykiewicz oraz Wolf Bernsztajn, wystąpili o zezwolenie na budowę dwóch młynów pływaków z foluszami, a właściwie tak zwanych ,,klepaków”, czyli młynów usytuowanych w części na palach wbitych w dno rzeki, a częścią na tzw. ,,łyżwie” czyli łodzi. Przedstawiciel Ordynacji Zamojskiej wobec takiej próby złamania jej monopolu młynarskiego w Szczebrzeszynie zareagował natychmiast. Początkowo wysunięto zarzut, że Szczebrzeszyn jest miastem prywatnym i taka inwestycja wymaga zgody właściciela, potem sugerowano zagrożenie pożarowe dla miasta, jakie mogłyby powodować powstałe przy młynach folusze. Kiedy te zarzuty nie odniosły skutku sugerowano możliwość spowodowania przez te młyny zniszczenia grobli i mostu. Ordynatowi udało się uzyskać wsparcie naczelnika powiatu zamojskiego, który nakazał wstrzymanie budowy.

Podpisy mieszkańców Szczebrzeszyna pod dokumentem z 1866r. Archwum Państwowe w Lublinie
Podpisy mieszkańców Szczebrzeszyna pod dokumentem z 1866r. Archiwum Państwowe w Lublinie

W takiej sytuacji Wojciech Traczykiewicz i Wolf Bernsztajn zmobilizowali mieszkańców Szczebrzeszyna, którzy w liczbie niemal stu podpisali petycję  przesłaną 10 października 1866 r. do Rządu Gubernialnego Lubelskiego z prośbą o podtrzymanie zezwolenia na budowę młynów. Co ciekawe petycję tę podpisał Jan Kołcon, czyżby był to przodek dzisiejszego właściciela młyna ordynackiego Pana Marka Kołcona?

Pozostałe podpisy mieszkańców Szczebrzeszyna pod dokumentem z 1866 r. Archiwum Państwowe w Lublinie
Pozostałe podpisy mieszkańców Szczebrzeszyna pod dokumentem z 1866 r. Archiwum Państwowe w Lublinie

Ostatecznie, na początku 1867 r. Ordynacja postawiła zrzut, że młyny nie są budowane na rzece Wieprz, ale na kanale wybudowanym kosztem Zamojskich i stanowiącym ich własność. Zarzut ten poparł naczelnik powiatu zamojskiego. Niestety, nie wiemy jak ta historia się zakończyła i czy powstały konkurencyjne młyny. Około 1890 r. młyn ordynacki zmodernizowano i rozbudowano, instalując w nim system  ,,cylindrowo – amerykański”, dziewięć złożeń kamieni i folusz. Istniejący do dzisiaj młyn został wybudowany w 1909r. Powojenna historia młyna także nie była pozbawiona dramatyzmu. W 1950 r. młyn został przekazany miastu. Jednak tragiczny dla młyna okazał się rok 1972. W tym roku przekazano go Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Instytucja ta doprowadziła do całkowitej dekapitalizacji zakładu. Wyprzedała urządzenia. Liczne drewniane elementy wnętrza bogato zdobione snycerką, spaliła. Zaś budynek postanowiła rozebrać. Za Janem Górakiem zacytuję tutaj fragment artykułu ze Sztandaru Ludu z 1995 r. „Wandalowie byli germańskim szczepem, który w okresie wędrówki ludów przeszedł przez Galię i Hiszpanię do Afryki Północnej, gdzie utworzyli państwo. Po drodze w 455 roku
okrutnie i bezmyślnie złupili Rzym. I choć dawno zniknęli z areny dziejów, to ich czyn nie pozostał bez echa. Wszelkie postawy, które znamionują bezmyślne niszczenie nazywa się od ich imienia – wandalizmem. Przykłady takich postaw można mnożyć. Jednym z nich jest dewastacja zabytkowego młyna w Szczebrzeszynie. Zupełnie wprost niepojęte są przyczyny,
dlaczego pastwiono się nad tą budowlą. Komu i co ona zawiniła?”  Młyn uratował Mieczysław Dubiel, który odkupił go od spółdzielni i wraz ze wspólnikiem młynarzem Gajosem ponownie uruchomili przemiał zboża.

Młyn z 1909 r. w Szczebrzeszynie 3
Młyn z 1909 r. w Szczebrzeszynie. Foto. Lech Dziedzic

Dzisiaj właścicielem młyna jest Pan Marek Kołcon. Niestety, odniosłem wrażenie, że jest on już zmęczony, nie tyle brakiem wsparcia rodzinnych przedsiębiorstw ze strony państwa, co wręcz wrogą postawą państwa wobec takich przedsięwzięć. Tak czy inaczej, Pan Marek postanowił młyn sprzedać.
Mając nadzieję, że młyn pozostanie w rękach polskiego przedsiębiorcy, podaję dane kontaktowe Pana Marka: P.P.H.U. ,,Markus” 22-460 Szczebrzeszyn ul. Klukowskiego 21 tel. 84 6821299.